Marszcząc brwi zerknęła w stronę Valerii, ale nic nie powiedziała. Uśmiechnęła się pod nosem odwracając wzrok i patrząc na Francuzkę. Utworzeniem zespołu mogły sobie urozmaicić przebywanie w szkole. Sama nazwa tego budynku przyprawia o mdłości. Nie lepiej by było żeby na szyldzie widniał napis „Świat muzyki” – albo inne trochę bardziej inteligentne, ale nie szkoła!
- Jesteś z Francji, więc może jakaś nazwa z tym waszym.. – zrobiła dzióbek z ust i wydała z siebie ciche „u”. Po chwili jednak się zaśmiała i wyprostowała nogi. Mięśnie nadal ją bolały i zapewne nie minie do jutra.
- Papa lubi zbierać stare rzeczy i raz znalazłam u niego coś w kształcie przypinki na mundur. – wskazała dłonią na swoją pierś gdzie zazwyczaj przyczepiano srebrne oznaczenia. – Jak dobrze pamiętam napisane było tam „The Lea Co”. Do tej pory nie wiem, co to oznacza. Na nazwę też chyba za długie, prawda?
Na jej twarzy pojawił się grymas i zmusiła mięśnie do ruchu. Wstała z podłogi. Przyłożyła palec do ust aby Veilia nic nie mówiła. Po chichu jak tylko mogła podeszła do łóżka współlokatorki która zapewne ją zauważyła.
- Ja tu z sercem i bólem mięśni przychodzę, a Ciebie stać tylko na „cześć”?
Powiedziała spokojnie i jednocześnie lekko żartując. Nie czekając na odpowiedź wskoczyła na łóżko i drastycznie zaczęła gilgotać dziewczynę. Nie wiedziała czy Valeria ma łaskotki, ale spróbować można.
_________________
1. „Wątpię w wiele rzeczy, ponieważ wątpliwości to nie grzech, lecz oznaka naszej inteligencji."